173 łącznie wyświetleń,  1 dziś czytało

Gazetka Parafialna nr 2 – marzec 2021

Autor

Autor

Ks. prot. mgr Andrzej Opolski

Niedziela Mięsopustna – o Sądzie Ostatecznym
Ewangelia wg św. Mateusza 25,31-46

Należy zwrócić uwagę na mądrość, z jaką Cerkiew przygotowuje nas do Wielkiego Postu. Chcesz pójść za Chrystusem? Musisz mieć odwagę jak Zacheusz. On nie patrzył na innych. Wszyscy go potępiali, bo był złodziejem, a miał odwagę – mimo swojego wieku i stanowiska – wdrapać się na drzewo. Trzeba stanąć wyżej, żeby nad głowami otaczających ludzi zobaczyć Chrystusa. Jeśli w życiu tylko podążamy za tłumem i płyniemy z prądem – niczego nie osiągniemy. W każdej dziedzinie. Jeśli przykład pokory Zacheusza mnie nie przekonuje, idę dalej. Chrystus mówi: celnik pokajał się i odszedł usprawiedliwiony! Faryzeusz – nie. Należy modlić się jak celnik. To proste! Cerkiew nadto proponuje: przez tydzień nie ma postu. Baw się człowieku, jedz, pij, śpiewaj… i pomyśl, czy jesteś szczęśliwy? Nie pościłeś przez tydzień. Czujesz się lepiej? Więc Cerkiew proponuje historię marnotrawnego Syna. Młody człowiek bawił się więcej niż tydzień. Do czego doszedł? Do głodu i wyrzutów sumienia. Ale pokajał się jak Zacheusz i celnik, a Ojciec przyjął go z radością. Więc i ja mam nadzieję! Dużo grzeszyłem, ale wystarczy się pokajać. Jak oni. Cerkiew więc mówi: wróćmy teraz do normalnego postu – we środę i piątek. Bo trzeba wziąć się w garść. Od nowa nauczyć się modlić i pościć. To jakby zacząć nowy etap w życiu. Dlatego w tym tygodniu były czytane ewangelie o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy, Ostatniej Wieczerzy, zdradzie Judasza, zaparciu się Piotra, gniewie arcykapłanów i w sumie niemocy ludzkiej – żebyśmy pamiętali o wszechmocy Boga, który – jeśli się pokajam, popłaczę za grzechy – rozwiąże każdy mój problem, ale muszę mocniej uwierzyć.

Ewangelia niedzieli mięsopustnej nie pozostawia żadnego marginesu błędu. Chrystus mówi bardzo jasno o Sądzie Ostatecznym, kiedy to On – nie ma żadnych wątpliwości, że mówi o Sobie, używając określenia „Syn Człowieczy” – przyjdzie w chwale, aby wszystkich osądzić. Jakie będą kryteria sądu? Bardzo proste: byłem potrzebujący, a nakarmiliście mnie, napoiliście mnie, przyjęliście mnie, odzialiście mnie, odwiedziliście mnie gdy byłem chory albo w więzieniu. Albo tego nie zrobiliście. Trudno o prostszą definicję.
Teraz mój ruch: co jeszcze zrobię, żeby Bóg mnie postawił po swojej prawej stronie? Żeby z takim problemem nie zostać samemu, Św. Cerkiew proponuje gotowe rozwiązania, wypracowane przez wieki doświadczeń. Dziś po raz ostatni zjem dania z mięsem, a od jutra rozpoczyna się tydzień bez mięsa. Jest to tydzień bez postu, bo we wszystkie dni możemy opychać się pączkami, mlekiem, jajkami, serami itd. Jest to – w odróżnieniu od tłustego czwartku – tłusty tydzień. Jeśli ktokolwiek chce zacząć żyć bliżej Boga, niech pokornie wypełnia zalecenia Cerkwi. Bo nie da się zjeść ani wypić na zapas. Święci to wiedzieli, a my musimy to sobie cały czas przypominać. Nieważne, ile zjem dzisiaj, jutro znów będę głodny.
Jak żyć bez mięsa? Nie myśleć o tym, tylko o słowach Chrystusa: byłem potrzebujący, a pomogliście mi. Jak pomóc drugiemu człowiekowi? Wskazówkę znalazłem w książce Ludzie cerkwi, których znałem. Jej autor, archimandryta Georgios opisuje pewną greczynkę, której dom był zawsze otwarty. Każdy wiedział, że babcia Agapita przyjmie, nakarmi, pocieszy i najważniejsze – nie pozwoli osądzać. Sama była bardzo biedna, ale nigdy nie zabrakło u niej czegoś do jedzenia, noclegu i dobrego słowa. Agapita nie pozwalała, żeby w jej obecności ktoś narzekał na drugiego człowieka. Sędzia był przekupny? –napijmy się herbaty. Baciuszka, któremu zaufałeś cię skrzywdził? –zjedz ciastko. Widziałem pijanego mnicha!! Oszukał kogoś, żeby zdobyć pieniądze na wino! – chodź, odpocznij. Pytała czasem: a może nie pościłeś we środę czy w piątek? – Czy to takie ważne? Tak! Tak! To bardzo ważne! –mówiła. Dawała do myślenia, każąc szukać błędów swoich, a nie innych. Inni szukają wymówek. Próbują się usprawiedliwiać, bo nie wiedzą, że to na nic. Bóg czyta z serc, nie z ust. Innych można oszukać. Siebie nie oszukasz. Wyłącz telewizor, wyloguj z mediów, przemyśl na spokojnie i poczytaj Ewangelię czy psałterz. Nie pozwalaj sobie na lenistwo. Diabeł z łatwością to wykorzysta.

CIEKAWOSTKA Starzec Józef Hezychasta żył w XX w. Został kanonizowany przez Cerkiew Grecką dwa lata temu. Jego życie to nieustanna modlitwa, post i zmagania z pokusami. O pokorze i posłuszeństwie MYŚLI ŚW. OJCÓW
starzec uczył swoich młodych mnichów ze szczególną uwagą. Jego modlitwa rozpoczynała się „o północy” – czyli od zachodu słońca. Trwała do rana. Towarzyszyły jej nieustanne łzy. Dar łez podczas modlitwy to dar wyjątkowy. Kto modląc się płakał, ten wie, ile wewnętrznego szczęścia i spokoju daje ten stan.
Wiele historii można usłyszeć o pouczeniach, sposobie życia czy cudach Starca. Jedną z nich jest historia o posłuszeństwie:
Kiedyś Starzec odwiedził jeden z żeńskich monasterów, a z powodu późnej pory musiał zostać na noc w pokoju gościnnym. Następnego dnia siostry, sprzątając celę Starca, zauważyły, że pościel na łóżku nie była używana. Starzec Józef do spania nie układał się w łóżku, tylko z powodu nałożonego sobie na całe życie dodatkowego ciężaru spał na siedząco. To był jego sposób walki o zbawienie. Kiedy Ihumenia dowiedziała się o tym od sióstr, wezwała Starca do siebie i zapytała:
-Umiesz wypełniać posłuszanije?
-Umiem – odpowiedział Starzec.
-Więc od dzisiejszego dnia będziesz kładł się do łóżka, kiedy będziesz odpoczywał.
To posłuszanije nie podobało się mnichowi, ale z powodu pokory postanowił je wypełnić.
Kiedy przed wieczorem mnich obudził się po drzemce w swoim skromnym łóżku (mnisi po całonocnej modlitwie wstawali od razu do pracy, a spali w godzinach popołudniowych), poczuł taką jasność umysłu i świeżość na duszy, że sam był zdziwiony sile posłuszeństwa. Kiedy pomodlił się potem do rana, powiedział o. Arseniuszowi, z którym był na Św. Górze Athos od lat: „Ojcze, od dzisiaj będziemy odpoczywać w naszych drewnianych łóżkach”.

MYŚLI ŚW. OJCÓW

Św. Józef Hezychasta pouczał:
Kiedy serce staje się pokorne, odwiedza je Boża łaska. Przynosi spokój, łzy i miłość. Kiedy będziesz pokorny, wszyscy będą wydawać ci się świętymi.
Bóg nie patrzy na ilość naszych zmagań, ale sprawdza cel i roztropność, z jaką je czynimy i w zależności od tego posyła nam Swoje dobra i wielką miłość.
Nigdy nie widziałem, aby zmiana na lepsze nastąpiła z pomocą gniewu, zawsze z pomocą miłości.
Zwycięstwo to cierpliwość, zwycięstwo to pokora, zwycięstwo to posłuszeństwo.