4,201 łącznie wyświetleń,  3 dziś czytało

Gazetka Parafialna nr 31

Autor

Autor

Ks. prot. mgr Andrzej Opolski

Czwarty tydzień Wielkiego Postu.

 

            Kiedy w sobotę podczas nabożeństwa wynosiliśmy na środek cerkwi św. Krzyż, myślałem o znaczeniu tego znaku w chrześcijaństwie. Przecież nie jest to tylko symbol zwycięstwa. Krzyż przypomina o cierpieniach, które musiał znieść Zbawiciel, zanim dokonał swojej misji. Te krzyżowe męki były tak straszne, że nasze postne wyrzeczenia nie są nawet namiastką tamtych. Dlatego przyszło mi do głowy pytanie, które zadaje sobie większość wiernych: dlaczego akurat w połowie Wielkiego Postu eksponujemy św. Krzyż? Cerkiew odpowiada na to pytanie bardzo prosto: bo Krzyż jest znakiem naszego zaufania Stwórcy, który posłał swego Syna, aby uratować swoje Stworzenie. W połowie drogi do Zmartwychwstania Chrystusa Cerkiew chce nas podtrzymać na duchu i pokrzepić. Żeby to dobrze zrozumieć, należy przyjrzeć się historii narodu wybranego w Księdze Wyjścia, kiedy podczas wędrówki do Ziemi Obiecanej ludzie zostali zaatakowani przez jadowite węże. Ojciec, kogo kocha, tego smaga mówi Biblia. Śmierć od ugryzienia węża była karą za kolejne narzekania, a właściwie za brak zaufania. Bóg wyzwolił cały naród z niewoli, a ten narzekał. Bóg posłał Mojżesza i Aarona, przeprowadził przez morze, zatrzymał Egipcjan, dał wodę ze skały i jedzenie z nieba, a naród narzekał. Ten naród w czasie wędrówki ciągle narzekał. Dlatego Bóg posłał węże. Teraz najciekawsze. Gdy ludziom mocno dokuczyły te małe, śmiercionośne gady, poszli do Mojżesza, by po raz kolejny wybłagał u Boga przebaczenie i pomoc. Co Ojciec kazał zrobić Mojżeszowi? Pamiętamy dobrze – miedzianego węża, którego umieścił wysoko nad ziemią! Teraz każdy Żyd był rozdarty. Wyobraźmy sobie: węże wyłażą z piasku, z namiotu, spod kamieni, z trawy. Nie da się spokojnie przejść, a załatwianie potrzeb fizjologicznych może być ostatnim wyczynem w życiu. Jak spać czy odpocząć? Stawiasz stopę i obserwujesz, czy jakiś gad nie pojawi się nagle, by zaatakować. Straszne. Natomiast miedziany wąż umieszczony wysoko. Jeśli na niego patrzysz, to nawet ugryziony – przeżyjesz! Boże, jak mam patrzeć do góry, jeśli pod nogami czyha na mnie śmierć?! Odpowiedź jest prosta: zaufaj Bogu. Nie patrz pod nogi. Idź, dokąd chcesz, ale patrz do góry. Zaufaj Bogu. Mogą cię szarpać wątpliwości, ale nie patrz pod nogi. Patrz w górę – zaufaj Bogu! To dlatego na cerkwiach krzyże są na samej górze, wysoko na ikonostasie i na kopułach. Jeśli mamy kłopoty, najpierw próbujemy poradzić sobie sami, później szukamy pomocy u innych ludzi, na koniec prosimy Boga. To oczywiste, że pierwszymi słowami w kłopotach są Boże, dopomóż! Ale to tylko słowa, mówione zwyczajowo. Nauczyliśmy się z nich korzystać tak jak z butów: używamy ich, gdy są potrzebne. Robimy to automatycznie, bez zastanowienia. Ale kiedy dopada nas życie, gdy Bóg każe nam wziąć swój krzyż i – ufając Mu – nieść, wtedy zapominamy, co naprawdę jest ważne. Skupiamy się na problemach tego świata (pieniądze, domy, kredyty, samochody, renty, spadki, długi, choroby itd.) i zaczynamy patrzeć pod nogi. Dlaczego w ciężkich chwilach nikt nie przychodzi do cerkwi, by spojrzeć w górę na krzyże i powiedzieć: Boże mój! Wiem, że mnie nie opuściłeś, a nowe problemy dałeś, abym od nowa Ci zaufał. Dlaczego na trawie wokół cerkwi nie ma ścieżki, wydeptanej przez wiernych, którzy na kolanach idąc dziękują Bogu za wszystko? Czy chodzenie na kolanach jest zarezerwowane tylko dla Grabarki, gdzie mnóstwo ludzi widzi i robi zdjęcia, gdy idę? W modlitwie trzeba intymności, odosobnienia. Niech nie inni ludzie, tylko Jezus zobaczy moją modlitwę i mój stan ducha. On wszystko wyleczy, na wszystkie problemy znajdzie lekarstwo. Tylko nie wolno patrzeć pod nogi. Trzeba Mu zaufać, bo wszystko co robi, robi dla naszego zbawienia. Należy spojrzeć do góry, w twarz Chrystusa na ikonie i Jego krzyż. On doda sił.

Ciekawostka

             Na półwyspie atoskim, na brzegu morza Egejskiego żył znany wszystkim okolicznym mieszkańcom, pobożny wujek Kostis. Pracował ciężko na nieurodzajnej ziemi, owiewanej południowymi, suchymi wiatrami. Wypasał też bydło, by zarobić na kawałek chleba. Był człowiekiem bardzo gościnnym, a jego dom był zawsze otwarty. Sąsiedzi nieraz pytali, czy nie boi się przyjmować w gości Cyganów, którzy często jedli i spali w jego domu. Cyganie cieszyli się złą sławą. Wszyscy sąsiedzi bali się kradzieży lub rzucenia prze nich przekleństwa, ale nie wujek Kostis. On ufał Bogu i w każdym człowieku widział swego bliźniego. Mawiał Jeśli z nami Bóg, to nikt nie może nam uczynić nijakiego zła.

            Wujek Kostis był człowiekiem modlitwy. Gdy wybierał się do cerkwi, by przyjąć pryczastije, wieczorem wychodził z domu do lasu i całą noc spędzał na modlitwie. Rano wracał, zakładał świąteczną odzież i szedł do cerkwi.

            Kostis żył w trudnym czasie trwającej wojny domowej, gdy brat zabijał brata za tylko za to, że ten nie należał do jego partii i nie podzielał poglądów politycznych, dotyczących narodowej demokracji. Wujek Kostis bardzo rzadko chodził do sklepów i nigdy nie dyskutował z nikim na żadne aktualne tematy. Pewien człowiek zainteresował się nim, ponieważ jego syn służył w armii. Któregoś dnia człowiek ten zauważył pasącego bydło Kostisa i dopadł go, rzucił na ziemię i poddał okrutnym torturom. Nie zmiękczyły jego serca ani jęki, ani krzyki, ani prośby. Na koniec związał ręce i nogi, a do szyi przywiązał duży głaz i zrzucił zamęczonego pasterza z urwiska do morza. Morze obeszło się z ciałem zamordowanego zupełnie niecodziennie. Ciało nie utonęło i żadna ryba nie próbowała go jeść. Natomiast z szacunkiem przyniosło go do brzegu w sposób niespotykany: ciało nie leżało, a stało w wodzie, widoczne od pasa w górę. Rodzina i sąsiedzi zmarłego z najwyższym szacunkiem pochowali zmarłego, traktując go jak męczennika. Oprawca natomiast, męczony wyrzutami sumienia, skoczył z tego samego urwiska do morza i utonął.

 

            Kostis ufał Bogu do końca. Z godnością poniósł krzyż, który nałożył na niego Chrystus. Całe życie tego świętego męczennika było przykładem zaufania, jakim stworzenie morze obdarzyć Stwórcę. Dobrze by było brać przykład z takich ludzi, jak wujek Kostis.

MYŚLI ŚW. OJCÓW

Łaska Boża zbawia tych, którzy jej pragną, a nie tych, którzy jej nie chcą.

św. Tichon Zadoński

Nic nie da się ukryć przed Sędzią, dlatego też daremnie staramy się grzeszyć skrycie.

św. Nil Synajski

Jeśli będziesz uważał siebie za gorszego, to Pan uzna ciebie za lepszego. 

św. Dymitr Rostowski    

Ogłoszenia parafialne:

 

28 – 31 marzecponiedziałek – czwartek  godz.17:00 Akafisty do św.Krzyża

31 marzec (czwartek), godz. 17:00 SPOWIEDŹ

 

1 kwiecień (piątek) – SPOWIEDŹ DUCHOWIEŃSTWA NASZEGO DEKANATU

Z UDZIAŁEM KS. BISKUPA WARSONOFIUSZA I WSZYSTKICH DUCHOWNYCH

godz. 7:00–9:00 SPOWIEDŹ , 

godz. 9:00 św. Liturgia Uprzednio Poświęconych Darów

  

2 kwiecień (sobota) –  godz. 8:00  Spowiedź, godz.9:00 św.Liturgia.

                                                           Sobota pominalna za zmarłych –  SZERSZENIE

3 kwiecień (IV niedziela Postu) – godz.8:00  Spowiedź, godz:9:00 św.Liturgia

                       + Akafist Strastiem Hospodnim z czytaniem Strastnoho Jewanhielija