Loading

Gazetka Parafialna nr 44

Picture of Autor

Autor

Ks. prot. mgr Andrzej Opolski

Niedziela Niewiast Niosących Wonności

 – Żen Mironosic

Ew. wg św. Marka 15,42-16,8

Христoсъ Воскрeсе!  Воистинну Воскрeсе!

              Chrystus Zmartwychwstał!  Prawdziwie Zmartwychwstał!

To, co najpiękniejsze i najbardziej zgubne w kobiecie.

 O wiele bardziej możliwe jest, abyście wy, kobiety, były doskonałe, tak jak doskonałe były święte Niewiasty Niosące Wonności. Naśladujcie je, starajcie się osiągnąć tę czystość serca oraz tę miłość do Chrystusa, którą płonęły ich serca. Naśladujcie je, a przede wszystkim Marię Magdalenę, która przez swe gorliwe nauczanie zasłużyła na miano Równej Apostołom, i wszystkim niosącym mirrę, które nie mniej niż sami apostołowie pełniły służbę apostolską.

Święta Maria Magdalena była najgorliwszą głosicielką Ewangelii Chrystusowej. Jej serce płonęło tak niezmierną odwagą w tym wielkim dziele, że nie bała się stanąć przed cesarzem rzymskim Tyberiuszem w dzień Paschy; wręczyła mu czerwone jajko i pozdrowiła go słowami: „Chrystus zmartwychwstał!”.

Nauczała cesarza o Chrystusie, a jej słowa były tak potężne, że uwierzył. Nie możecie wygłaszać kazań, ale wszystkie możecie nieść wieść o Chrystusie swoim życiem i swoimi słabymi słowami. Wszyscy naśladujcie święte kobiety Niosące Wonności.

W poprzednich latach w tym dniu wychwalałem serce kobiety i wskazywałem na jego wielką wartość w porównaniu z sercem mężczyzny. Temu, oczywiście, nie zaprzeczam nawet teraz: i teraz mówię, że błogosławione jesteście wszystkie, bo jesteście kobietami. Bądźcie dumne z tytułu kobiety, bądźcie dumne, że nie urodziłyście się jako mężczyźni, ale jako kobiety, ponieważ Bóg dał wam serce o wiele lepsze niż serce mężczyzn, serce otwarte na wszystko, co święte, serce miękkie jak wosk i wrażliwe na prawdę Chrystusa. Nie żyjecie zimnym umysłem, jak to czynią mężczyźni; żyjecie uczuciami serca, ponieważ serce ludzkie, wraz z umysłem, jest organem poznawczym. A wiedza z serca jest ważniejsza niż wiedza z umysłu. Błogosławiony więc niech będzie Bóg, który dał wam serca dobre, łagodne i wrażliwe na dobro.

Ale czy wszystkie kobiety są takie? O nie, nie! Nie wszystkie, bo serca kobiet mogą być tak różne jak bieguny północny i południowy: obok dobrych kobiet, które mają miękkie serca, jest wiele złych kobiet. A powinniście wiedzieć, że zła kobieta jest bez porównania gorsza od złego mężczyzny. Uwierzcie mi, że to prawda, bo jeśli kobieta podąża drogą zła, to dochodzi zdecydowanie dalej niż mężczyzna, który poszedł tą drogą.

W czasach starożytnych był wielki mędrzec – Jezus syn Syracha, a o złych kobietach powiedział tak: „Można znosić … wszelką złość, byle nie złość kobiety”. I jeszcze: „Jarzmo dla wołów źle dopasowane – to żona niegodziwa; kto ją sobie bierze, jakby uchwycił garścią skorpiona” (Syr. 25,13; 26,7).

Prawdziwe, głęboko prawdziwe jest to świadectwo. Dokładnie, dokładnie tak: gniew kobiety jest nie do zniesienia i gniew kobiety jest niezmiernie gorszy od gniewu mężczyzny.

Inny wielki mędrzec starożytności, król Salomon, w swoich Przysłowiach ujął to tak: „Strzeż twego serca z całą pilnością, bo z niego tryska życia (Prz. 4,23)”: albo obfite i pachnące, albo cuchnące i obrzydliwe. Wszelkie źródła życia pochodzą z serca; dlatego bardziej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, aby było czyste, aby wypływały z niego źródła wonne i błogosławione. „Odsuń od siebie przewrotność ust, oddal od siebie złośliwe wargi” (Prz 4,24).

Widzicie, przestałem już chwalić i wywyższać serca kobiet, zacząłem je strofować. Dlaczego? Oczywiście nie z bezczelności, ale z miłości do was oraz z chęci pomocy w oczyszczeniu waszych serc.

Bo zanim staniecie się godnymi naśladowczyniami Niewiast Niosących Mirrę, musicie okazać skruchę, musicie oczyścić swoje serca, musicie wyrzucić z nich wszystko to, czego nie było nawet śladu w sercach św. Niewiast Niosących Wonności – wszystko, co złe.

W życiu św. Elżbiety, byłej przełożonej klasztoru, czytamy, że zawsze głęboko analizowała własne serce oraz obserwowała i analizowała serca swoich sióstr. I do jakich wniosków doszła, co od niej słyszymy? Słyszymy, że dla kobiet najbardziej swoiste są grzechy kłamstwa, podstępu, udawania i złej mowy. I to jest prawda, i to głęboka prawda.

Kłamstwo jest najczęstszą wadą wśród kobiet. Są kobiety nieszczęśliwe, zwłaszcza wśród młodych, które od wczesnego dzieciństwa przyzwyczajone były do tego, że zawsze kłamią. A niedbali rodzice nie karcili ich, nie upominali i kłamstwo stało się niepoprawnym nawykiem takich nieszczęśliwych kobiet.

One kłamią nieustannie, kłamią niepotrzebnie, wymyślają niespotykane historie o swoim życiu, kłamią tak, jakby to wszystko naprawdę się wydarzyło, jakby to wszystko przeżyły. Kłamią do tego stopnia, że zaczynają wierzyć w kłamstwa, które wypowiadają ich języki.

Jak być tak nieszczęśliwym? Jak się poprawić? Przede wszystkim muszą one zrozumieć, jak straszne jest kłamstwo, jaka to ciężka wada, i pamiętać o strasznych słowach proroka Malachiasza: „Niech będzie przeklęty oszust…!” (Ml 1,14).

Musimy też pamiętać o słowach psalmisty Dawida: „Błogosławiony człowiek (…) w którego duchu nie ma podstępu” (Ps 31,2). A podstęp jest formą kłamstwa. Jest to błogosławieństwo, do którego powinniśmy dążyć.

W innym psalmie czytamy: „Ocal, Panie, moją duszę od warg kłamliwych, od zdradliwego języka” (Ps 119,2). Tak ciężko było psalmiście Dawidowi znosić fałsz, że modlił się, aby Bóg wybawił go od ust podstępnych, które dręczyły i nękały jego święte serce.

Niech każda kłamliwa kobieta boi się tych słów, które święty Apostoł Jan Teolog usłyszał od samego Boga w wielkim Objawieniu na wyspie Patmos. Oto co usłyszał od Boga: „…rozpustnicy, czarownicy, bałwochwalcy i wszyscy kłamcy będą mieli udział w jeziorze płonącym ogniem i siarką” (Ap 21,8). Jeśli taka nędzna, całkowicie upodlona kobieta, zawsze wylewająca kłamstwa ze swych ust, będzie przerażona tymi słowami przekleństwa proroka Malachiasza, jeśli będzie przerażona swoim losem w jeziorze płonącym ogniem i siarką, to co powinna zrobić? Jak się poprawić?

Dam jej pewną radę. Jeśli nie zostałaś ukarana przez swoich nieostrożnych krewnych, to opamiętaj się teraz, zatroszcz się o to sama, poproś o wychłostanie cię do krwi, a jeśli to nie pomoże, poproś o kolejną chłostę. Gdy zostaniesz wychłostana, opamiętasz się i ugryziesz się w swój kłamliwy język. Wtedy do strachu dołączy zbawienny wstyd.

Co mogę powiedzieć tym kobietom, które nie zawsze kłamią jak te nieszczęśnice, które, jak my wszyscy, tak jak i wszyscy mężczyźni, czasem kłamią?

Powiem im: kłamstwo jest ciężkim grzechem. Jeśli przyłapiecie się na kłamstwie, wstydźcie się i żałujcie za popełnione kłamstwo. Pokutujcie tak długo, jak podpowiada wam wasze własne serce, pokutujcie z Modlitwą Pańską na ustach i ziemnymi pokłonami.

Czyńcie ziemny pokłon i mówcie: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, kłamliwą”.

I Bóg przebaczy ci i odciągnie od kłamstwa. Kłamstwo ma wiele różnych form. Udawanie, które jest tak charakterystyczne dla wielu kobiet, jest jedną z form kłamstwa.

Widziałem kobiety, które udawały tak sprawnie, że kiedy naprawdę były podłe i cuchnące, potrafiły stworzyć pozory świętości, potrafiły udawać pobożność. Je również Bóg surowo ukarze.

O kłamstwie i jego odmianach zostało już powiedziane wystarczająco dużo.

Ale nie wystarczająco: istnieje też forma kłamstwa – fałszywość. I wiele kobiet lubi fałsz, lubi się przystrajać w drogie ubrania, różne ozdoby. Apostoł Piotr mówił o nich tak: „…żony, bądźcie poddane swoim mężom, aby nawet ci, którzy nie wierzą słowu, przez postępowanie żon zostali pozyskani bez słowa; Widząc, zobaczą wasze czyste, pełne bojaźni postępowanie. Niech waszą ozdobą nie będzie to, co zewnętrzne: zaplatanie włosów, obłożenie złotem lub strojenie w szaty; lecz ukryty wewnętrzny człowiek w niezniszczalnej ozdobie łagodności i spokoju ducha, który jest cenny w oczach Boga” (1 P 3,1-4).

O, jakie to święte słowa! O, jakże musicie pamiętać, że przez czyste, bogobojne życie, przez łagodność ducha, bez żadnej biżuterii, bez makijażu, możecie zmienić serca waszych mężów i zachęcić ich do drogi chrześcijańskiego życia.

O, jakże to prawdziwe! O, jakże to jest prawdziwe!

I dlatego jakże nieistotny jest błyszczyk na ustach, podkreślanie brwi – to fałsz, fałsz, fałsz! Fałsz jest kłamstwem, a kłamstwo jest obrzydliwe.

Niech nikt z was nie będzie fałszywy. Obyście wszystkie były czyste.

Niech wszystkich was zdobi wnętrze człowieka. Cóż, zasmuciłem was, potępiając… Wybaczcie mi, wybaczcie! Sam jestem grzesznikiem i robię wam wyrzuty… Ale cóż mogę zrobić? Bóg postawił mnie na takim stanowisku, że muszę was prowadzić po drodze zbawienia, muszę was także zasmucać, a nie tylko chwalić. Tymczasem mówię wam: obyście wszystkie, moje umiłowane, szczerze kochane i pobożne – obyście były tak czyste, jak czyste były święte Niewiasty Niosące Wonności.

Niech te św. Kobiety będą dla was ideałem kobiecej doskonałości.

Niech wasze serca wypełni głęboka, prawdziwie głęboka miłość do Chrystusa Zbawiciela! Starajcie się, jak tylko możecie, służyć Mu tak, jak to czyniły Niewiasty Niosące Wonności – a służyć będziecie waszą miłością do ludzi, waszym miłosierdziem wobec nich.           

13 maja 1951 r. św. Łukasz Krymski,  za: cerkiew.pl

Artos to wielka świętość, związana ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Dlatego należy traktować go z wielką czcią i dbałością.

Od czasów starożytnej Cerkwi Apostolskiej chlebowi przypisywano wielkie symboliczne znaczenie zarówno duchowe, jak i liturgiczne. Jest on symbolem Ciała Chrystusa. Zostało to ustanowione przez samego naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. W Ewangelii św. Łukasza czytamy: „I wziąwszy chleb, złożywszy dziękczynienie, przełamał i dał im, mówiąc – To jest Ciało Moje, które za was będzie dane. To czyńcie na Moją pamiątkę” (Łk 22, 19). W starożytności sama Eucharystia czy też św. Liturgia była nazywana „przełamywaniem chleba”.

Przypomnijmy sobie również, drodzy bracia i siostry, jak nasi dziadkowie traktowali chleb w dawnych czasach w swoich chłopskich rodzinach. To teraz traktujemy go jako jeden z wielu zwykłych pokarmów, który można upuścić na podłogę, wyrzucić do kosza na śmieci itd. Ale kiedyś tak nie było. W rodzinach chłopskich chleb krojono ostrożnie i delikatnie, tak też go spożywano, a okruszki zbierano i wyrzucano do rzeki lub oddawano zwierzętom.

Od czasów Apostołów mocno zakorzenionym zwyczajem podczas Wieczerzy Pańskiej było pozostawianie jednego bochenka chleba i położenie go u wezgłowia stołu Zbawicielowi. Był to symbol niewidzialnej obecności Chrystusa w Cerkwi nawet po Jego Wniebowstąpieniu. Podobnie było w święto Zaśnięcia Przenajświętszej Bogarodzicy. Zgodnie z tradycją, Apostołowie i uczniowie zaczęli odkładać podczas posiłku chleb również dla Matki Bożej, nazywając go „panagią”, co z greki tłumaczy się jako „przenajświętszą” (jeden z epitetów określających Matkę Bożą). Później panagią określono również prosforę, z której podczas Proskomidii wyjmowano cząstkę ku czci Przenajświętszej Bogarodzicy.

Od czasów starożytnych i do dnia dzisiejszego w prawosławnych monasterach sprawowany jest czyn wywyższenia panagii. Po Boskiej Liturgii ihumen wynosił panagię w specjalnym naczyniu z cerkwi na stół bracki, gdzie była ona łamana i spożywana przez braci, ze specjalną modlitwą przed posiłkiem. W ten sposób posiłek, podobnie jak w starożytności wieczerza miłości – agapa, podczas której sprawowana była św. Eucharystia, stawał się częścią nabożeństwa, nierozerwalnie związaną z Liturgią. Echem tej starożytnej tradycji i potwierdzeniem, że my, prawosławni, nawet dzisiaj istniejemy w Jednej, Świętej, Powszechnej i Apostolskiej Cerkwi (9. artykuł Symbolu Wiary), jest wielkanocna tradycja poświęcenia i rozdrobnienia Artosu.

Słowo „artos” tłumaczy się z greki jako „chleb na zakwasie”. Jest to specjalna, duża, cylindryczna prosfora, na której szczycie specjalną pieczęcią piekarską zostaje wyciśnięta ikona Zmartwychwstania. W Tipikonie (Regule Cerkiewnej) Artos nazywany jest całościową prosforą. Z jednej strony takie określenie oznacza, że nie wyjmuje się z niej żadnych cząsteczek do sprawowania Proskomidii. Z drugiej strony jest to symbol Cerkwi, w której znajduje się każdy z nas, jej powszechności i pełni; Cerkwi odkupionej krwią Baranka i uświęconej Zmartwychwstaniem Zbawiciela.

Przed rozpoczęciem Całonocnego Czuwania Artos zostaje umieszczony na solei przed ikoną Zbawiciela na ikonostasie. Po przeczytaniu modlitwy odmawianej przed amboną na zakończenie św. Liturgii następuje poświęcenie Artosa przez kapłana, który odmawia specjalną modlitwę i kropi go wodą. W modlitwie tej znajdują się następujące słowa: „Bowiem i my, słudzy Twoi, ku czci i chwale i na pamiątkę chwalebnego zmartwychwstania tegoż Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego otrzymaliśmy uwolnienie z wiecznej niewoli wroga i z więzów nienaruszalnych otchłani wyprowadzenie i wolność, przed Twoim Majestatem teraz w ten pełen światłości sławny i zbawczy dzień Paschy składamy ten chleb…”. Czyli przynosimy Artos jako dar dla Boga, jako symbol Świętego Zmartwychwstania Chrystusa. Jego poświęcenie, podczas najważniejszego nabożeństwa w roku, kiedy otwarte zostają niebiosa, kiedy Zbawiciel jest wśród nas, a Cerkiew Niebiańska łączy się z Cerkwią Ziemską we wspólnym paschalnym wychwalaniu Boga za odkupienie – uzdrowienie ludzkości, mówi nam o tym, że Artos jest wielką świętością, związaną ze Zmartwychwstaniem Chrystusa. Dlatego należy traktować go z wielką czcią i dbałością.

Potwierdzeniem tego, że Artos jest wielką relikwią, jest również fakt, że jest on niesiony w procesji wokół świątyni przez cały Tydzień Paschalny. Symbolizuje on bowiem Zmartwychwstałego Boga i obecność Chrystusa wśród nas. Przez cały Paschalny Tydzień Artos znajduje się na honorowym miejscu w świątyni w otwartych Królewskich Wrotach.W sobotę Paschalnego Tygodnia zazwyczaj po przeczytaniu modlitwy czytanej przed amboną na zakończenie św. Liturgii sprawowany jest obrzęd rozdrobnienia Artosa. Kapłan odczytuje specjalną modlitwę, po której Artos zostaje pokrojony, a po zakończeniu nabożeństwa rozdaje się go wiernym.

Jak już wcześniej wspomniano, Artos – to wielka świętość. Dlaczego powinniśmy go przechowywać i spożywać? Mówią o tym słowa Modlitwy na podzielenie Artosu: „aby wszyscy spożywający go stali się godni błogosławieństwa cielesnego i duchowego oraz zdrowia, przez łaskę i litość Twojej przyjaźni do człowieka”. Widzimy, że Artos jest nam dany dla naszego zdrowia cielesnego i psychicznego. Dlatego warto go spożywać, podczas choroby lub w sytuacji smutku w naszym życiu. On nas ożywia. Artos jest bowiem symbolem życia wiecznego, które otrzymujemy w Światłym Zmartwychwstaniu Chrystusa, w Jego zwycięstwie nad piekłem, szatanem, grzechem i śmiercią. Ten, kto będzie spożywał artos, albo nawet po prostu zachowa go w domu, stanie się uczestnikiem wiecznej Paschalnej radości, której nikt nam nie odbierze, radości, która uzdrawia ludzką duszę i ciało.Oczywiście nie należy mylić Artosu z Ciałem i Krwią Chrystusa. To są zupełnie inne rzeczy. Święte Dary są największym Sakramentem Cerkwi. Artos jest zarówno duchowym, jak i cielesnym środkiem, podobnie jak Antidoron, woda święcona czy prosfora, które wspomagają duchowe siły w naszych trudnych ziemskich zmaganiach.

Zaleca się przechowywanie Artos w domu w pobliżu świętych ikon. Ponieważ jest to wielka świętość, zaleca się również przed św. Liturgią soboty Tygodnia Paschalnego nabyć woreczek (najlepiej lniany, z ekologicznej tkaniny), do którego należałoby tak włożyć kawałek podzielonego Artosu, aby nie rozrzucać okruszków świętego chleba. Wskazane jest rozdrobnienie Artosu na mniejsze kawałeczki, aby łatwiej było je spożyć. Można rozdawać Artos, ale należy upewnić się, że trafi on do gorliwych wierzących ludzi. Woreczki należy trzymać otwarte, aby nie spleśniały. Jeśli jednak tak się stanie, należy zanieść go do świątyni albo wrzucić do bieżącej wody – rzeki lub morza (ale nie do jeziora). Woreczek, w którym trzymany był Artos, należy spalić w czystym miejscu, a z niedbałego obchodzenia się z Artosem należałoby się wyspowiadać. Ten święty chleb spożywa się ze zwykłą modlitwą na spożycie wody święconej i prosfory dodając „Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!”

Na zakończenie, drodzy bracia i siostry, chciałbym życzyć nam wszystkim, aby Paschalna radość nie opuszczała nas przez cały rok. Pamiętajmy o czcigodnym starcu Serafinie z Sarowa, który każdego, kto do niego przychodził, witał słowami: „Radość jest moja! Chrystus zmartwychwstał!”. A ucieleśnionym wyrazem tej powszechnej, niesamowitej radości ze Zmartwychwstałego Zbawiciela jest właśnie Artos. Cząsteczka chleba, który został przez nas przyniesiony jako dar dla Boga i który Bóg nam zwrócił, aby nas grzesznych chronić i uzdrawiać niewypowiedzianą mocą swojego Zmartwychwstania.                                                                                                          za: cerkiew.pl

Ogłoszenia Parafialne

  • 3 maja (środa) – godz. 18:00 – Akafist Woskresieniju Chrystowu
  • 6 maja – (sobota) – godz. 9:00 – św. Liturgia
  •  – Święto św. Jerzego Zwycięzcy– św. Gieorgija Pobiedonosca.
  • 7  maja– (niedziela) – godz. 9:00 św. Liturgia
  • 10 maja (środa) – godz. 18:00 – Akafist Woskresieniju Chrystowu
  • 14 maja (niedziela) – godz. 9:00 – św. Liturgia; – Obchody wsi Boratyniec Ruski
  • 17 maja (środa) – godz. 18:00 – Akafist Woskresieniju Chrystowu
  • 21 maja (niedziela) – godz. 9:00 – św. Liturgia – Obchody  miejscowości Siemiatycze Stacja
  • 22 maja (poniedziałek)– dzień pamięci św. Mikołaja

– godz. 8:00 Akafist z Molebniem do św. Mikołaja

                     – godz.  9:00 – św. Liturgia – Obchody wsi Olendry                

  • 24 maja (środa) – Oddanie Święta Paschy

                             – godz. 18:00 Akafist Woskresieniju Chrystowu przed Płaszczanicą na środku Cerkwi

  • 25 maja (czwartek) Wniebowstapienie  Pańskie

                                – Wozniesienije  Hospodnie – godz. 9:00 św. Liturgia

  • 28 maja (niedziela) – godz. 9:00 – św. Liturgia

                                    – Obchody wsi Szerszenie

  • 30 maja (wtorek) – godz. 18:00 Wsienoszcznoje Bdienije – wieczorne nabożeństwo przed świętem św. Jana Kormiańskiego
  • 31 maja (środa) – św. Jana Kormiańskiego – godz. 9:00 – Akafist z poświęceniem leków, chleba, oleju, ziół – godz. 10:00 św. Liturgia + święcenie wody.
  • 3 czerwiec (sobota) – TROICKA POMINALNA SOBOTA – WSPOMNIENIE ZMARŁYCH –przynosimy ZAPISKI za zmarłych– za Upokoj –  9:00 św. Liturgia + Panichida na którą przynosimy: chleb, mąkę, olej.
     godz. 18:00 Wienoszcznoje Bdienije przed świętem św. Trójcy.
  • 4 czerwiec – Święto św.Trójcy – Zielone Święta–Pięćdziesiątnica – Zesłanie św. Ducha na Apostołów. – godz.9:00 św. Liturgia + Wieczernia z modlitwani na  stanie  na kolanach.   Obchody wsi Anusin.

Loading