W drugą niedzielę Wielkiego Postu, gdy Cerkiew wzywa nas do duchowego trudu i nawrócenia, w świetlicy w Boratyńcu Ruskim zgromadziło się około czterdziestu osób, by wspólnie zagłębić się w tajemnicę cnót, które prowadzą człowieka z Miasta Ja do Miasta Ty. Gościem spotkania była ihumenia Katarzyna z monasteru w Zaleszanach, tłumaczka książki „Z Miasta ja do Miasta Ty” greckiej pisarki Mirsini Wiggopoulou.
Za oknami przedwiośnie, w sercach – cisza Wielkiego Postu, która nie jest pustką, lecz przestrzenią na spotkanie. I właśnie o spotkaniu – z drugim człowiekiem, ale przede wszystkim z Bogiem i z samym sobą – była mowa tego popołudnia.
Spotkanie rozpoczęto modlitwa „Caru Niebiesnyj”, a potem Matuszka Katarzyna, od pierwszych chwil wprowadziła zgromadzonych w atmosferę skupienia, ale i domowego ciepła.
Ihumenia Katarzyna sięgała do nauczania św. Paisjusza Hagioryty, który – jak przypomniała – nazywał egoizm „największym ludzkim utrapieniem”, a pokorę „prawdziwą mądrością”. Mówiła o tym, że pokora nie polega na udawaniu kogoś gorszego, lecz na postawieniu Boga w centrum i uznaniu, że bez Niego nic nie możemy uczynić.
Słuchacze z uwagą chłonęli te słowa – widać było, że wielu z nich odnajduje w nich odpowiedź na własne zmagania.
Przez całe spotkanie przewijała się metafora podróży. Bohaterowie książki – Uparciuch, pan Cierpliwy, pani Pokora – to nie postaci z bajki, ale stany naszej duszy. Każdego dnia wybieramy, w którym mieście chcemy mieszkać. Czy wciąż będziemy krążyć wokół własnego ego, czy odważymy się wyjść ku drugiemu człowiekowi, ku Bogu, ku Mieście Ty.
Ihumenia Katarzyna podkreśliła, że choć książka adresowana jest do dzieci, dorośli mogą z niej wyczytać znacznie więcej. Bo czyż nie my sami jesteśmy często Uparciuchami? Czy nie potrzebujemy cierpliwości pana Cierpliwego? Czy pani Pokora nie jest nam bliższa, niż chcemy przyznać?
– Święty Paisjusz mówił, że najskuteczniejszym lekarstwem na egoizm jest dobra myśl – przypomniała matuszka. – Nie wielkie czyny, nie heroiczne posty, ale zwykła, codzienna dobra myśl o drugim człowieku. To ona otwiera drzwi z Miasta Ja.
Na zakończenie ihumenia Katarzyna pobłogosławiła wszystkich obecnych, a każdy mógł otrzymać egzemplarz książki z osobistą dedykacją. Padały słowa: „Niech święty Paisjusz prowadzi was w tej wielkopostnej wędrówce”.
Wychodząc z świetlicy w Boratyńcu Ruskim, wiele osób niosło w sercach ciszę. Nie tę pustą, ale pełną – taką, w której można usłyszeć Boga i drugiego człowieka. Wielki Post dopiero się rozpoczął, a to spotkanie stało się dla wielu drogowskazem. Bo przecież każdy z nas – niezależnie od wieku – wciąż uczy się wychodzić z własnego Ja i odkrywać, że prawdziwe życie zaczyna się dopiero wtedy, gdy odważymy się powiedzieć: „Ty”.
Niech św. Paisjusz, który tak bardzo kochał dzieci i uczył dorosłych pokory, wyprasza nam wszystkim łaskę dobrej wielkopostnej drogi. Do zobaczenia w Mieście Ty!
Dziękujemy Bogu za to spotkanie. Za duchowe prowadzenie dziękujemy Ihumenii Katarzynie oraz wszystkim, którzy swoją obecnością stworzyli tę niezwykłą rodzinną atmosferę w duchu braterskiej jedności.